Mundial, mundial i po mundialu... Afrykański turniej zakończył się wielkim sukcesem drużyn europejskich. Na podium znalazły się złota Hiszpania, srebrna Holandia i brązowe Niemcy. Czwarte miejsce wywalczył Urugwaj, czego jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał. Zapraszamy na podsumowanie ostatniego weekendu mistrzostw świata w RPA.
Grają jak zawsze, wygrywają jak zawsze
"Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze" - mawiali przez wiele lat Hiszpanie, którym w decydujących momentach wielkich turniejów zazwyczaj brakowało szczęścia. Teraz Iberyjczycy mogą zacząć mówić, że "grają jak zawsze i wygrywają jak zawsze". Dwa lata temu po zwycięskim finale z Niemcami (1:0) zostali mistrzami Europy, teraz pokonując 1:0 Holendrów, sięgnęli po mistrzostwo świata.
Niedzielny finał nie należał jednak do najbardziej porywających spotkań afrykańskiego mundialu. Był to mecz walki, w którym obejrzeliśmy aż 47 fauli i 14 kartek (w tym jedną czerwoną). Pierwsza połowa była wyrównana, później przewagę utrzymywali Hiszpanie (56 do 44% posiadania piłki). Choć "Oranje" przeprowadzili kilka groźnych kontr, nie znaleźli sposobu na świetnie dysponowanego Ikera Casillasa, który po meczu został ogłoszony najlepszym bramkarzem turnieju.
 |
| Dziewczyna Ikera Casillasa, Sara Carbonero tuż przed finałem MŚ. Jej partner został wybrany najlepszym bramkarzem mundialu (fot. AFP) |
Na cztery minuty przed końcem dogrywki sytuację sam na sam wykorzystał Andres Iniesta, który przesądził o losach tytułu mistrzowskiego. - Brakuje słów, żeby wyrazić to, co czuję. To niewiarygodne! Nasze zwycięstwo jest wynikiem długoletniej pracy. Teraz czeka nas wielkie świętowanie - mówił strzelec zwycięskiego gola kilka minut po zakończeniu finału.
Zaraz po powrocie do kraju piłkarze "La Furia Roja" odkrytym autokarem przejadą ulicami Madrytu. Mają oni potrójne powody do radości. Nie dość, że zdobyli dla Hiszpanii mistrzostwo globu, to wywalczyli je po raz pierwszy w historii. W dodatku stali się pierwszym europejskim zespołem, który wygrał mundial rozgrywany poza Starym Kontynentem.
Święty Iker płakał jak dziecko
Iker Casillas był na mundialu w RPA bohaterem reprezentacji Hiszpanii. W ćwierćfinale z Paragwajem obronił rzut karny, w niezwykle ważnym momencie uratował zespół od straty gola w półfinale z Niemcami, a w finale był klasą samą dla siebie. Jak wyjął piłkę spod nóg szarżującego Arjena Robbena - to wie tylko on. Już po golu Andresa Iniesty z jego oczu popłynęły łzy. Wzruszony "Święty Iker" musiał jednak poczekać do ostatniego gwizdka. Potem płakał już do woli. A z ucałowaniem narzeczonej nie poczekał nawet do czasu, aż zgasną telewizyjne kamery - dziennikarkę telewizyjną Sarę Carbonero
ucałował na oczach całej Hiszpanii.
Holendrzy obwiniają Heitingę
Nie sprawdziło się powiedzenie "do trzech razy sztuka". "Pomarańczowi" po raz trzeci w historii zagrali w finale mundialu i po raz trzeci nie zdołali go wygrać. - Mocno przeżywam porażkę w tym spotkaniu. Miałem nadzieję, że dotrwamy do rzutów karnych - przyznał po spotkaniu trener Holandii, Bert van Marwijk.
 |
| Sarah Brandner otrzymała od swojego chłopaka, Bastiana Schweinsteigera, brązowy medal MŚ (fot. AFP) |
Biorąc pod uwagę dobrą formę Ikera Casillasa wydaje się, że w konkursie "jedenastek" to nie jego piłkarze, a Hiszpanie byliby faworytem. Do karnych jednak nie doszło, bo grających w osłabieniu "Oranje" dobił Iniesta.
Z finałową porażką trudno jest się pogodzić holenderskim mediom. - To trzecia trauma Holandii - napisał "De Telegraaf", wspominając przegrane finały MŚ z 1974 i 1978 roku. Z kolei dziennik "Het Laatste Nieuws" winą za przegraną obarczył Johna Heitingę, który został ukarany czerwoną kartką. - To on nakierował nas na porażkę! - napisano na łamach gazety.
Niemcy głównym faworytem Euro 2012?
- Moi piłkarze pokazali dzisiaj wielką psychiczną siłę. Dziękuję im, że potrafili podnieść się po porażce z Hiszpanią. Do domu wracamy w bardzo dobrych nastrojach - powiedział trener reprezentacji Niemiec, Joachim Loew po zdobyciu brązowego medalu MŚ.
To czwarty brąz zdobyty przez naszych zachodnich sąsiadów na mistrzostwach świata. I choć Niemcy liczyli na złoto, i tak mają powody do zadowolenia. Ich drużyna narodowa pokazała ofensywną piłkę, w siedmiu meczach zdobyła 16 goli, a za burtę wyrzuciła m.in. Anglię i Argentynę.
W drużynie Loewa jest sporo młodych zawodników, którzy za kilka lat mają szansę być gwiazdami światowego formatu. Wśród najmłodszych wyróżnić trzeba przede wszystkim 20-letniego Muellera i 21-letniego Özila, ale także 23-letniego Khedirę, 21-letniego Boatenga czy 24-letniego Neuera.
Wraz z niewiele starszymi Podolskim, Schweinstesteigerem, Lahmem i Mertesackerem stanowią ekipę, która będzie jednym z faworytów Euro 2012. A może nawet głównym faworytem turnieju. - Mamy młody zespół, w przyszłości stać nas na wielkie sukcesy - przyznaje z radością Sami Khedira.
 |
| Narzeczona Wesley'a Sneijdera, Yolanthe Cabau van Kasbergen na meczu finałowym (fot. AFP) |
Medalu nie mają, ale są bohaterami
"Celestes" przegrali dwa ostatnie mecze na mundialu, nie zdobyli medalu, a mimo to do ojczyzny wrócą w glorii bohaterów. Czwarte miejsce MŚ to olbrzymi sukces dla niewielkiego narodu z Ameryki Południowej - w samym Berlinie żyje więcej ludzi niż w całym Urugwaju.
- Przegrali, ale zapisali się w sercach wszystkich sympatyków futbolu. Nieprawdopodobne, gigantyczne osiągnięcie - ocenił występ reprezentacji urugwajski dziennik "El Pais". Sukces jest tym większy, że w czołówce mundialu zabrakło dwóch wielkich sąsiadów Urugwaju - Brazylii i Argentyny.
- To niesamowite uczucie znaleźć się w czwórce najlepszych drużyn świata. Gdyby ktoś zaproponował nam czwarte miejsce przed mundialem, wzięlibyśmy je w ciemno - przypominał Diego Forlan. W podobnym tonie wypowiadał się trener Oscar Tabarez. - Sami byliśmy zaskoczeni, że tak niewiele dzieli nas od najlepszych drużyn - przyznał otwarcie.
Cztery czołowe drużyny - czterech najlepszych snajperów
Spośród czterech czołowych drużyn mundialu każda ma po jednym przedstawicielu w czołówce klasyfikacji strzelców. Po pięć goli w RPA strzelili Hiszpan David Villa, Holender Wesley Sneijder, Niemiec Thomas Mueller i Urugwajczyk Diego Forlan.
W ostatni weekend po jednej bramce zdobyli 31-letni Forlan i 20-letni Mueller. Pierwszy z nich jako najlepszy piłkarz mundialu otrzymał Złotą Piłkę. Drugiego uhonorowano Złotym Butem (najskuteczniejszy piłkarz - 5 goli i 3 asysty), a także tytułem najlepszego zawodnika młodego pokolenia.
A przecież jeszcze 14 miesięcy temu Mueller grał w trzeciej lidze. W Bayernie robił szybkie postępy - tuż przed mundialem wyceniono go na 10 milionów euro. Kilka meczów w RPA wystarczyło, żeby swoją wartość zwiększył... czterokrotnie. Mimo to, wydaje się, że klub z Monachium w tej chwili nikomu nie odda go za żadne pieniądze. Z Bawarczykami młody napastnik ma kontrakt ważny do 2013 roku.
 |
| Głównym elementem ceremonii zamknięcia mundialu był występ Shakiry, która zaśpiewała oficjalny hymn turnieju (fot. AFP) |
Ośmiornica nieomylna do samego końca
Obok wyjących wuwuzeli, paragwajskiej modelki Larissy Riquelme i hiszpańskiego kibica Jimmy'ego Jumpa, który po raz kolejny wbiegł na murawę przy okazji ważnej imprezy sportowej, wielką medialną gwiazdą afrykańskiego mundialu stała się ośmiornica Paul z Sea Life Aquarium w Oberhausen.
Ostatnie zwycięstwa Niemców z Urugwajem i Hiszpanii z Holandią oznaczają, że sprawdziły się wszystkie mundialowe "przewidywania" słynnego głowonoga, który już wcześniej prawidłowo "wytypował" wyniki sześciu meczów drużyny Joachima Loewa.
- W sobotę chodzi nie tylko o pokonanie Niemców, ale również ośmiornicy. Najwyższy czas udowodnić, że Paul się myli. Nie każda wróżba musi się sprawdzić - przekonywał trener Urugwaju Oscar Tabarez przed meczem o brązowy medal. Nic z tego - Paul wskazał zwycięstwo Niemców i Niemcy wygrali.
Trudno przewidzieć, jak dalej potoczy się "kariera" Paula. Ostatnio za 30 tysięcy euro kupić chcieli go hiszpańscy biznesmeni. Niemcy chcą zatrzymać go dla siebie i odrzucają wszelkie oferty. W dodatku w obawie o kradzież głowonoga postanowili zapewnić mu dodatkowe środki bezpieczeństwa.
- Zwiększyliśmy monitoring akwarium Paula. Od teraz ma też lepsze warunki i większy komfort pracy - poinformował dyrektor handlowy oceanarium, Stefan Provol. To może oznaczać jedno - choć mundial już się skończył, piłkarscy kibice usłyszą jeszcze o ośmiornicy z Oberhausen.
Michał Bugno, Wirtualna Polska